Zasilacz warsztatowy (1)
01 marca 2026
Jakiś czas temu na jednym z forów poświęconych praktycznym konstrukcjom elektronicznym jeden z uczestników zadał pytanie o możliwość samodzielnego zbudowania zasilacza do swojej pracowni. Z kontekstu wynikało, że jest raczej początkującym i szuka prostych, sprawdzonych konstrukcji łatwych do powielenia. Początkowo dyskusja koncentrowała się wokół tego, co ewentualnie można wykonać nie mając doświadczenia. Jednak dość szybko ktoś zapytał: po co robić, jeżeli można kupić? Szybko, tanio i podobno dobrze. Czy na pewno?
Podstawowe parametry:
konstrukcja: liniowa z szeregowym tranzystorem MOSFET i sterowaniem cyfrowym,
napięcie wyjściowe: 1...24 V z rozdzielczością 500 mV,
prąd wyjściowy: 50...1000 mA z rozdzielczością 50 mA,
sprzętowe zabezpieczenie nadprądowe sterowane cyfrowo,
obsługa za pomocą dwóch enkoderów obrotowych i wyświetlacza THT 128×160 px,
wbudowany przycisk do szybkiego załączania i wyłączania wyjścia.
We wspomnianej dyskusji od razu pojawiły się linki do znanego chińskiego portalu zakupowego, prowadzące do ofert zasilaczy o sporych napięciach i prądach wyjściowych, w ładnych obudowach, często z wyświetlaczami i to w bardzo umiarkowanych cenach. Przeciętny elektronik nie ma szans, żeby zmieścić się w takim budżecie. Z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że produkcja masowa jest wielokrotnie tańsza niż jednostkowa. Ceny elementów...
Aby kontynuować czytanie wykup
Prenumeratę