Jak amerykańskie Big Techy używają prawa do walki z konsumentami i co z tym można zrobić?
01 maja 2026
Obywatele USA żyją w przekonaniu, iż jest to kraj wolności, a ich model demokracji jest najlepszym modelem świata. W praktyce jednak jest nieco inaczej. Wiele praw jest bowiem uchwalanych nie z myślą o obywatelach, lecz o korporacjach.
Prosty przykład funkcjonowania „krainy wolności” (ang. Land of the Free, ich ulubiony frazes): w USA właściciel domu nie ma prawa do decydowania, jak jego dom będzie wyglądać, bo przy jego zakupie podpisał też umowę z HOA (Homeowners Association – ichnia nazwa na stowarzyszenie mieszkańców). Każde HOA decyduje o tym, jak wysoka może być trawa w ogródku, jakiego koloru może być elewacja, a jak ktoś się nie dostosuje, to jest karany mandatami, a w skrajnych wypadkach może stracić dom. W ostatnich latach Federalna Komisja Komunikacji (FCC) musiała interweniować, bo różne stowarzyszenia mieszkańców zakazywały ludziom montażu anten i masztów krótkofalarskich, co ogranicza prawo czy wręcz obowiązek radioamatorów do bycia radioamatorami. W USA bowiem bycie radioamatorem wiąże się z obowiązkiem bycia zapasowym łącznikiem w razie awarii normalnych kanałów komunikacji. FCC traktuje to poważnie, więc stowarzyszenia mieszkańców „dostały po łapach”, ale to zajęło lata i nie każde HOA się dostosowuje.
Nas jednak nie interesuje ciężki los amerykańskich radioamatorów czy zwykłych...
Aby kontynuować czytanie wykup
Prenumeratę
Kup teraz
Zobacz więcej w kategorii Koktajl newsów